Nysa.eu

Miasto i Gmina Samorząd Gospodarka Kultura Turystyka Imprezy Mapa Spacer wirtualny Kontakt
aktualnosci portal mapa info kali pano http://bip.concept.net.pl mapaStrony galeria multimedia inwe
Wyszukiwarka
» Opcje zaawansowane
Tłumaczenie
Select your language from the list above. Wählen Sie Ihre Sprache aus der obigen Liste. Sélectionnez votre langue dans la liste ci-dessus. Выберите язык из списка выше. Vyberte si jazyk ze seznamu výše.
Ankieta
banerek YouTube 3.pngcdcd8097bf21fb633cd32a6b251140f7
bip4.pnge681f0dc4f6d9c29f946e62538762a81
baner_zamowienia_publiczne_220x120.jpg12ce2ce4cafb85dcd9ff5b636529097e
baner bon wychowawczy.jpg2d31515371802b51f057afabfe815bee
gprn.PNGd4e11073b61d08c88db53b93daccd6da
ppp2.pngdc22b5d36d97e7855ab4291e7dc195a5
gmina sprzedaje.jpg8a8dde19d15525d638fdcd6c3c94e33d
wies.PNG43f5fe2b272ad00b567a3eb52d915d53
sty.PNGa8f06a3fa399b8a0cbf9b1badd3a3184
budzet_obyw.png3a7cd4a4b26b2e354f64dd0984a8fc2c
z.png021883fa62d13cc6def8bad96f8aa8f4
8.pngd4cc1b5e508de8ec485c852f2c11cedb
Tryton Nyski XX baner do menu.jpgfe17303e1b2d858b6ef965aad8dd1299
ulgi_rodzina.png5289c94f41b35452d4c840b85b2657ab
baner zakładka.jpgcf67536a9422e834c30ab5e8746a2c75
odpady.giffa1a6cd62ad192292c48e130756de637
eko_harmonogram.png7083df2d1b59456264d281f2814a90b8
airly.PNG422bb14c036321474a5c9febd39f0917
mapa.pngeb62835b73f287c1dca2e45e6c3562f6
baner_220x133_miejski_internet_nysa.jpg3fc9304b056983ade323103bfce0f263
mobil.pngee4ce3706e3283b45dd36ab803c5c2ad
rrr.pngfe3a19a11bef528840771dfa95ea8dd4
baner_partnerstwo.gif07382960aa4ead7d71bea9525ea1f85d
kultura.GIFbcefd27f608e584db197053966d38a9b
dzielnicowy-baner-oryg.gifa5578eeec19e7a3360526aac72a969eb
schronisko_zwierzat.png262eaee255fe164755ca561c2d843d21
orly.png466b6b235be46af6ae2477362e7f80b7
turniej poetycki baner.jpg194a80d278898fd30dd4e4510779eb96
baner.jpg240e68d55e9d2c95ac6bdaaa0705d052
przyroda_gmina_nysa_.png349691c33d3cca666d25c3fc5700c6bd
baner_220x120_naprawmyto.jpg8bcf5594369965ef9e70d078ad8fee35
Nagrodzone wiersze_2012
Dodano: 05-01-2016  | Wydział Komunikacji Społecznej i Promocji
Wyślij link mailem

Zapraszamy do poznania wierszy nagrodzonych w VI edycji turnieju poetyckiego Orzech.

 

 

I miejsce w kategorii do 18 lat

Teresa Fazan

 

 

Moi przyjaciele

Moi młodzi przyjaciele,

młodzi jak ja,

Szacowni piękni obywatele młodości,

Potępieni, bo nie żyli jeszcze dość, by zrozumieć,

Potępieni, drżący chęcią zrozumienia

Szaleńczym umiłowaniem tkliwego

Naiwnego cierpienia młodości.

 

Powiedzieli mi, moi przyjaciele,

Że chcą abym ich dobrze zrozumiała:

Oni nie chcą umierać, jeszcze nie,

Że dobrze myśleć, że jakby co, to nawet

Jutro mogą umrzeć, uczynić wysiłek i zniknąć

Wessani w głąb własną bezradnością

Wtopić się w bezkres horyzontu

W narkotycznym uniesieniu młodości.

 

Dodali, że kto wie, co będzie jutro,

Że mogą obudzić się spoceni przerażaniem

Że mogą nie dać rady, nie dać rady zjeść chleba życia

Że wtedy, żebym nie miała im za złe, bo to nic złego

Bo to kolejne zadanie młodości,

Dwie linie równoległe: przeżyć albo zginąć

Paść ofiarą drapieżnej siły własnych kociokwicznych myśli

Kłębowisk pełnych martwych czarnych ptaków, potłuczonych flaszek

Kilku nazwisk filozofów, kilku uczciwych zadań mądrości.

 

Moi przyjaciele, królowie życia i śmierci,

Młodzi znawcy prawdy i cierpienia,

Powiedzieli, że walka jest słabością, wiedza głupotą

Obrócili się w obłąkańczym szale kilka razy

W prawo kilka razy w lewo i widziałam mimo łez,

Mają rację, powiedziałam, idźcie dalej, powiedziałam

Nie ważne, zostawcie mnie w tyle tak jak ja was zostawiam,

Każde z nas idzie osobno, nie ma ani jednej dłoni splecionej

Z drugą, samotni tańczymy w deszczu, wierząc

Że jutro da nam nową siłę i  że uda się zatracić

Raz na zawsze w tańcu na bezpiecznej granicy

Między życiem a śmiercią.

 

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

III miejsce w kategorii do 18 lat

Justyna Grzesiowska

 

 

***

Anna ubiera się w lumpeksie. liczy

każdy uśmiech potrącony

z jej napiwków. boże gdybym

była tobą – nigdy nie była

sączy świat i jego kawałki

z nadzieją na zmiany

choć nadal używa

tej samej słomki.

w dzieciństwie jąkała się:

dziś potrafi powiedzieć o stole

z połamanymi nogami

 

powtarza

 

w-niebo-wzięta anna

 

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

 

I  miejsce w kategorii powyżej 18 lat godło: Tantanos

autor: Tadeusz Zawadowski

 

 

Sztuka umierania

Nie umiera się od razu Umiera się

na raty na części

na zapach bzu pozostawiony w dzieciństwie

i na ciepły sen kota który dawno w niebie

 

Nie umiera się od razu Do śmierci

się dojrzewa

jak krzyk wyrywający się z piersi do ciszy

i pamięć do gniazda które zmiotła burza

 

Śmierć w nas się rozpościera jak piołun pod płotem

i czeka tylko chwili aby go przekroczyć

Mieszka w naszych domach czyta nasze wiersze

rano budzi się z nami i biegnie do pracy

 

Ile się nachodzi ile się nabiega

byśmy mogli bezpiecznie przejść przez swoje życie

A my tacy ślepi a my tacy głusi

modlimy się po nocach by nas nie znalazła

 

 - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

 

II miejsce w kategorii powyżej 18 lat

Eliza Szefler

 

 

Ukołysani z prochu

Na początku był chaos.

Trochę szkoda,

że nie cisza –

Chociaż taka zwykła,

z tykaniem zegara.

Na początku był Chaos.

Trochę szkoda, że

nie pustka –

Chociaż taka zwykła,

zamknięta w czterech ścianach.

Bogu byłoby łatwiej,

nie musiałby siadać

w środku bałaganu.

Mógłby planować,

układać pomału…

Ale na początku był Chaos.

Począł więc Bóg

wybierać z nieładu

to, co do niego

Nie pasowało.

Wyciągnął tak światło,

promyk słońca każda.

Wyturlał księżyc,

przez sitko

przesiał gwiazdy.

A gdy już z Chaosu

został tylko Chaos,

pozbierał go Bóg

w marną garstkę prochu.

Przytulił do Siebie

I po chichu

opowiadał mu o życiu…

 

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

 

III miejsce w kategorii powyżej 18 lat

Czesław Markiewicz

 

 

Nocne życie ptaków. Albo traktat na trzy palce i piątą klepkę

W rodzinie było nas sporo dzieci. Nasi ojcowie i matki

tak bardzo wierzyli w Boga, że zawierzyli własnej

niekontrolowanej płodności. Było nas tyle sporo, że nasze

matki rzadko zwracały się do nas po imieniu, a nasi

ojcowie nie nadążali zabierać nas na rozgrywki ligi

okręgowej. Czasami żałowaliśmy, że się w ogóle narodziliśmy;

 

a niektórzy z nas życzyli śmierci swoim

braciom i siostrom. W telewizji nie było widać, bo pokazywano

nas na co dzień z lotu ptaka. Więc cały świat oglądał nasze

gołębie serca, bocianie gniazda, klucze, którymi otwieraliśmy

drogę do ciepłych krajów oraz niebieski kolor skóry tych z nas,

którzy urodzili się po niedzielnej mszy;

 

różne wigilie paschy i szabasy były tylko okazją do czegoś

zjedzenia. Kiedy udawaliśmy się do kościołów, cerkwi i synagog

udawaliśmy potrzebę liturgii, nie bardziej niż potrzebę

fizjologiczną, bo za pieniądze poświęcone na tacę

kupowaliśmy lody bambino;

 

Udało się nam tylko przegrać wszystkie wojny, ale mamy

w zamian samych bohaterów i ani jednego oprawcy. Są

wśród nas same ofiary, które natychmiast zostawały wszystkimi

ze świętych. Ale to nie boli, bo i tak jesteśmy uświęcani przy zjadaniu

kartofli. I to zawsze w ciemnych barwach kuchennego tła;

 

W czasie wielkiego potopu, rychło w czas, księgi uratowały nam

życie. Poukładaliśmy je po kolei pod stopy. Po kolei i po kolei,

aż poczuliśmy bród pod stopami. Jednak najokrutniejsze w naszym

 

życiu jest to, że nikt od samego początku nie wymyślił nowej

modlitwy, niż ta, która opowiada o ojcu, który jest w niebie. Daleko

dalej, niż sięga nasza wielomiliardowa wyobraźnia i nasze

uniesienia na Play Stadion gwarantują nieśmiertelność, liczoną

nie od narodzenia bliskiego wschodu lecz wymyślenia krzemu

w dolinie. Co jest tak samo obciążone pretensją, jak Most

Brooklyński, Wieża Eiffla, Plac Czerwony i Krakowskie Przedmieście

 

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

 

III miejsce w kat pow. 18 lat

Katarzyna Zychla

 


Gorzki sierpień

„Chodzę między rzeczami, które czas opuścił,

przesuwając się bokiem. One żyją bez czasu

rozproszonego w zegarach”

(Chaim Guri)

 

Świat ten, 17.59. Słońce zalewa betonowe podwórka. Bezcenny

cień pojedynczych drzewek zawłaszczonych do ostatniego kawałka.

Liście dostają udaru. Przedwcześnie starzeją się, choć to dopiero

początek sierpnia. Stare kobiety wróżą, że zima przyjdzie szybko.

Na przedmieściach śnią różane ogrody, wiatr unosi zapach

tak mocny, że coś w sercu zaczyna boleć, łzy puchną w oczach,

na przekór akwamarynie nieba, wesołym pokrzykiwaniom.

 

Dotykam rzeczy, którym czas już krzywdy nie zrobi. Zegary

mogą drwić bez końca. Jestem wskazówką zatrzymaną nagle

pomiędzy 18.14  a 19.05. Wtedy wszystko się stało.

Miasto jednak trwa. Gaśnie w rozgrzanym powietrzu.

Dzieci zostawią rozbujane huśtawki, fortece z piasku.

Można więc, odejść tak zwyczajnie, gdy jeszcze

kasztany zbyt zielone. Zbyt młoda jesień.

 

PDF
DRUKUJ
POWRÓT
ZGŁOŚ
NIEŚCISŁOŚĆ